Jeden z wielkich makijażystów światowych pokazów mody, wieloletni dyrektor artystyczny kolekcji makijaży Lancôme (i twórca błyszczyka Juicy Tubes) wprowadza właśnie własną kolekcję kosmetyków do malowania. Podane w wygodnych paletkach (które można ze sobą łączyć jak klocki lego), mają unikalne formuły stapiające się ze skórą. Podczas ich lansowania w Warszawie Fred Farrugia opowiedział nam o nich i o swoich ulubionych trikach makijażowych.
Co zainspirowało Cię do stworzenia tych unikalnych kosmetyków? Przez lata pracowałem przy pokazach mody i zawsze zastanawiałem się, jak to jest, że wiele modelek wygląda lepiej bez makijażu niż w nim. Oczywiście, mogłem winić za to makijażystę, czyli siebie (śmiech), albo kosmetyki, którymi je malowałem – wolałem wierzyć, że chodzi właśnie o to. Chciałem stworzyć produkty, które idealnie stopią się ze skórą i będą na niej niewidzialne. Zależało mi też, aby były wygodne, nieduże i wydajne, tak aby każda kobieta mogła ich pełen zestaw wrzucić bez problemu do torebki. Kupując kolejne paletki (moduły), możesz je ze sobą łączyć lub wymieniać.
Zaprojektowałeś akcesoria (pędzle, gąbeczki), ale namawiasz też kobiety do robienia makijażu palcami… Tak, to najszybsza metoda. Pod wpływem ciepła palców kosmetyki rozgrzewają się i łatwiej stapiają ze skórą. Gdy chcesz w ciągu dnia zrobić poprawki, nie musisz dokładać kolejnej warstwy podkładu, wystarczy, że przyłożysz do skóry rozgrzane palce i lekko rozetrzesz. Wszystkie produkty można bez problemu nakładać palcami i mieszać ze sobą (a nawet nakładać na kosmetyki innych marek, aby poprawić make-up). W kolekcji jest też maskara w kompakcie – wracam w ten sposób do korzeni tuszu do rzęs. Nakłada się ją specjalną szczoteczką.
Jak długo trwała praca nad tymi kosmetykami? Pięć lat! Najpierw pracowałem nad nimi sam, we własnym domu. Pełna kolekcja liczy 104 odcienie, nad każdym pracowałem 3–4 tygodnie, stąd tak długi okres. Poza tym kosmetyki mają unikalne formuły, którym zawdzięczają swoją zdolność niesamowitego stapiania się ze skórą i dopasowywania do niej kolorem. Dlatego, aby ułatwić kobietom wybór, stworzyłem tylko 5 odcieni podkładów, korektorów i pudrów – nawet ciemne potrafią dopasować się do jasnej skóry i wyglądać na niej bardzo naturalnie (dlatego latem mogą być stosowane jako brązery). Wiele składników oleistych zastąpiono w kosmetykach woskami, aby szybko dać efekt pudrowo-satynowego wykończenia cery.
Dużą wagę przykładasz do cery. Jak zapewnić jej promienny wygląd? Wykończenie cery jest bardzo ważne. Stanowi tło dla całego makijażu, zwłaszcza gdy maluje np. mocno usta. Nigdy nie nakładam wokół oczu podkładu, tylko korektor – ma więcej substancji wiążących i lepiej przylega do skóry, nie wnikając w zmarszczki. Aplikuję go też wokół ust i w bruzdy biegnące od skrzydełek nosa do kącików ust – tam, gdzie twarz jest najbardziej mimiczna. Na resztę twarzy – odrobinę podkładu (są bardzo wydajne, możesz też nakładać je za pomocą gąbeczki, która wygląda jak rękawiczka na dwa palce). Chodzi o to, aby cera była satynowa, promienna, ale nie tłusta. To dlatego unikaliśmy substancji oleistych – dzięki temu podkłady te są uniwersalne, mogą być stosowane z powodzeniem zarówno w klimacie ciepłym i wilgotnym, jak i chłodnym i suchym (także przez panów – ponieważ są niewidoczne!).
Zdradzisz nam jakieś triki, które stosowałeś w pracy z modelkami na wybiegach? Po zrobieniu makijażu stawiałem wszystkie w jednym rzędzie i szybko, po kolei, muskałem ich policzki różem – to natychmiast dodaje twarzy świeżości. Innym dobrym sposobem jest omiecenie twarzy satynowym pudrem – nigdy tylko nie nakładamy go pod oczy, bo wejdzie w bruzdy. Światło jest największym sprzymierzeńcem kobiecej urody – pudry i podkłady dające satynowe wykończenie uwypuklają rysy twarzy (z tego też powodu nie nakładamy ich pod oczy). Jeśli mamy taką wypoczętą, promienną cerę, wystarczy tylko pomalować rzęsy maskarą, a usta błyszczykiem i mamy gotowy cały makijaż.
Dziękujemy za rozmowę!
W skład kolekcji wchodzą: • korektory (5 odcieni) • podkłady: kryjące i transparentne (po 5 odcieni) • pudry (5) i pudry brązujące (4 odcienie) • róże w kamieniu (6) i kremowe (3 odcienie) • podwójne cienie o różnych fakturach (w sumie 28 zestawów, w tym 3 cieni kremowych) • dwa zestawy cieni do brwi • maskara w kompakcie • zestawy szminka plus błyszczyk o różnym efekcie (25 zestawów) • 6 odcieni matowych i półmatowych szminek • 9 balsamów nawilżających do ust • akcesoria i etui na zestaw modułów Każdy moduł kosztuje 90 zł (dostępne są wyłącznie w perfumeriach Sephora).