Najbardziej znana naczelna świata. Sławę zawdzięcza co najmniej trzem powodom: 1) tytułowi, którym kieruje od 1988 roku, 2) obrosłemu już w legendę sposobowi bycia, 3) niezmiennej od lat fryzurze „na pazia”. Anne Wintour, naczelna amerykańskiego „Vogue'a”, uznawana za najbardziej wpływową kobietę w świecie mody – sama od lat wierna jest jednemu stylowi. Gdy była młodą obiecującą redaktorką mody, ktoś jej powiedział, że kiedyś będzie nosić ubrania Chanel. Podobno odpowiedziała wtedy: „Będę nosić, to co JA chcę”. I nosi, choć jej styl coraz częściej jest poddawany krytyce (podobnie zresztą jak styl kierowania pismem). Jej fryzura bywa nazywana „Star Trekiem”. Co na to jej twórca, fryzjer Charlie Chan? Podobno próbował namówić Anne na zmianę uczesania, bez skutku. No coż, pozostaje się pocieszać, że lepiej być nie może. „Proste klasyczne cięcie na boba pasuje szczupłym twarzom o orientalnych rysach” – tłumaczy. Zresztą, co tu się dziwić. Jeśli pewnego dnia Anne Wintour zmieni pracę, fryzurę i sposób bycia, przestanie być sobą. Przynajmniej na chwilę. Bo, perfekcyjna aż do bólu, na pewno ma już gotowy pomysł na nową siebie, taki plan awaryjny. Poczekamy, zobaczymy… Póki co moda na boba (lansowana dosyć długo m.in. przez Victorię Beckham i jej przyjaciółkę Katie Holmes – w wydaniu bardziej nowoczesnym niż „bob a la Vogue”) trwa. Oto jej zasady: