Najgorsze, co możesz zrobić, gdy chcesz przefarbować włosy w salonie, to: a) nie dać fryzjerowi wyboru, b) dać mu dowolny wybór. W obydwu wypadkach ryzyko wpadki wzrasta dwukrotnie. Dlaczego?
Chcę mieć kolor włosów (i fryzurę!) jak Gwen Stefani! Jeśli podchodzisz do tego w taki sposób, a twój fryzjer nie ma pewności siebie lub mu nie zależy na efekcie – zrobi ci, co tylko chcesz. Ale to nie oznacza, że będziesz w tym dobrze wyglądać. Być może look Gwen Stefani to ostatnia rzecz, na jaką powinnaś się zdecydować. Dobry fryzjer powinien ci o tym powiedzieć i zaproponować jakąś modyfikację twojego pomysłu. Ale nie zrażaj się – noszenie zdjęcia jako wzoru to generalnie dobry pomysł, ułatwi fryzjerowi zadanie.
Sama nie wiem, na jaki kolor się przefarbować… Może jasny blond, a może jasnobrązowy, a może z domieszką rudości… Na dwoje (a nawet na troje;-) babka wróżyła. Jeśli twój fryzjer zechce na twojej głowie zrealizować swój najbardziej szalony pomysł kolorystyczny (na który nikt mu do tej pory nikt nie pozwolił), efekt może być powalający – pytanie tylko, czy w pozytywnym, czy w negatywnym znaczeniu. Może tak się zapędzić w swoich wizjach, że odbiegnie od koloru, w którym byłoby ci najładniej.
Złoty środek Postaraj się znaleźć naprawdę dobrego, polecanego przez innych kolorystę (sama możesz takiego polecić w naszej BAZIE ADRESÓW). Idąc na wizytę, miej w głowie jakikolwiek, nawet bardzo ogólny pomysł na nowy kolor swoich włosów – jeśli powiesz, że chcesz rozjaśnić włosy to już lepiej niż „sama nie wiem co”. Weź zdjęcie stanowiące inspirację. Zapytaj fryzjera, co sądzi o tym odcieniu, czy ma jakąś lepszą propozycję dla ciebie. Dobry kolorysta będzie w stanie wytłumaczyć ci dokładnie, dlaczego powinnaś wybrać taki, a nie inny kolor farby. Powodzenia!