Odchudzają nie tylko takie, które… odrzucają nas od jedzenia. Możemy być szczuplejsze, nosząc na sobie cudowne, apetyczne zapachy. Jak to możliwe?
Wyszczuplający balsam
Znany dziś na całym świecie aromatyczny balsam wyszczuplający Body Creator marki Shiseido w dniu wprowadzenia na rynek stał się hitem. W Japonii pisały o nim poważne gazety, poświęcono mu sporo czasu w programach telewizyjnych. Nic dziwnego, skoro stoją za nim poważne badania naukowe. Dr Takeshi Hariya odkrył, że zapachowy miks pieprzu, grejpfruta, kopru i estragonu (o który wzbogacono balsam) wspomaga odchudzanie. Działa w ten sposób, że stymuluje nerwy współczulne, co powoduje wydzielanie noradrenaliny. To z kolei (w połączeniu z kofeiną zawartą w formule balsamu) prowadzi do podwyższenia poziomu UCP, proteiny biorącej udział w procesie spalania tłuszczu. Brzmi to dosyć skomplikowanie dla laika w dziedzinie biochemii, ale efekty przerosły oczekiwania twórców – średni ubytek 1,1 kg, 1,5 cm w talii i 1,3 cm w biodrach po miesiącu stosowania.
Żel wyszczuplający Body Creator (Shiseido, 200 ml, ok. 190 zł)
Złudzenie optyczne
To prostsza metoda! Nie musisz nic wcierać w ciało – wystarczy spsikać się kwiatowo-przyprawowym zapachem, aby wyglądać na 5 kilo chudszą! Takie wyniki dało badanie dr Alana Hirscha, amerykańskiego specjalisty od oddziaływania zapachów. Polegało ono na tym, że ważącą prawie 112 kg panią (w tym samym ubraniu, tak samo umalowaną, miała się nie ruszać ani nic nie mówić) oglądało sobie przez chwilę 199 facetów, podzielonych na 4 grupy (do każdej grupy kobieta wchodziła spryskana innym zapachem). Okazało się, że gdy ochotniczka ma na sobie kwiatowo-przyprawowe perfumy, wydaje się panom średnio o prawie 2 kg lżejsza. A jeśli dodatkowo ten zapach wyjątkowo się komuś podobał, skłonny był jej odjąć aż 5,4 kg! Pytanie tylko, czy trzeba ważyć ponad setkę, aby ta metoda zadziałała? Nie zaszkodzi spróbować.