Znany projektant został znaleziony martwy wczoraj w swoim londyńskim mieszkaniu. Prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Był w trakcie przygotowywania kolekcji na jesień-zimę 2010, która miała być pokazana na początku marca. Przedstawiamy jego sylwetkę.
Prawdopodobnie projektant był w głębokiej depresji po śmierci kilka dni temu ukochanej mamy, Joyce. Tak wynika z jego wpisów na Twitterze i relacji znajomych. McQueen (jego pierwsze imię brzmiało Lee, ale w pracy posługiwał się drugim imieniem) miał 40 lat. Kilka lat temu boleśnie przeżył też samobójstwo chorej na raka przyjaciółki, która pomogła mu w karierze, Isabelli Blow.
Świat mody jest poruszony. Projektant Matthew Williamson powiedział: „Jestem zszokowany i zasmucony śmiercią McQueena. Był geniuszem. Tak jak wielu innych, zawsze traktowałem go jako główne źródło inspiracji w świecie mody. Będzie go nam bardzo brakować”.
Był najmłodszy z szóstki rodzeństwa. Jako 16-latek opuścił szkołę i zaczął przygodę z szyciem - najpierw w Anderson & Sheppard, gdzie swoje garnitury zamawiali m.in. książę Karol i Michaił Gorbaczow, potem zajmował się kostiumami teatralnymi, pracował w Japonii i we Włoszech. W 1994 roku wrócił do Londynu i wykładał (i jednocześnie studiował) w sławnej szkole Central Saint Martins. Potem otworzył swój własny butik i wtedy poznał Isabellę Blow, która pomogła mu zaistnieć w świecie wielkiej mody. W 1996 roku zajął miejsce Galliano jako czołowy projektant Givenchy, potem połączył siły z Gucci, kupując 51% udziałów. Zdobył wiele prestiżowych nagród, a od królowej otrzymał tytuł CBE (Commander of the Most Excellent Order of the British Empire).
Jego wiosenna kolekcja, tak jak wszystkie poprzednie, jest niezwykle widowiskowa, niemal kosmiczna. Modelki miały na sobie obłędnie wysokie szpilki, misternie upięte fryzury i stroje będące majstersztykiem wielkiego krawiectwa.