Choć mają dla siebie mnóstwo typowo męskich linii, podkradają nam czasami z półki krem czy maseczkę. Podziel się z nim, dlaczego nie? Panowie, oto, z czego możecie spokojnie skorzystać:
Krem z wysokim filtrem UV. Tylko taki, który nie pachnie i nie zostawia na skórze tłustej warstewki, a wręcz ją matuje. Świetne kremy matujące (oil-free) do opalania mają apteczne marki: Vichy i La Roche-Posay.
Bezbarwny sztyft do ust. Taki, który nie ma smaku ani koloru, a na ustach pozostaje niewidoczny. Np. Neutrogeny.
Maseczka lub serum. Musi spełniać dwa warunki: mieć uniwersalny (nie kwiatowy!) zapach i wchłaniać się w skórę jak krem, żeby nie trzeba było ściągać maseczki wacikami. Dobre będą maseczki w saszetkach (łagodzące, bezzapachowe, przeznaczone do skóry wrażliwej ma np. Lirene).
Silny dezodorant. W Stanach 5 proc. facetów stosujących dezodoranty i antyperspiranty sięga po damski sztyft Secret Solid. Daje intensywną ochronę, ma uniwersalny zapach.
Odżywka do paznokci. Zadbane dłonie to podstawa! Są takie odżywki, które nie dają w ogóle połysku na paznokciach (albo bardzo delikatny). Wyrównują natomiast płytkę – wygląda to bardziej estetycznie, nawet gdy twój mężczyzna nie chce chodzić na manikiur.
Korektor. Przyda się do zamaskowania krosty albo cieni pod oczami.
Peeling do ciała. Faceci lubią konkrety. Dlatego zdecydowanie najbardziej spodobają mu się peelingi cukrowe lub solne. Wiele z nich ma świeży zapach, więc nie będzie problemu.
Żel do golenia. Te damskie pachną zwykle kwiatowo lub owocowo, ale są naprawdę doskonałe (zwłaszcza klasyczny Gilette i wprowadzony niedawno, bardzo wydajny Joanny).