Bang (Marc Jacobs, woda toaletowa 50 ml, 205 zł; 100 ml, 289 zł)
Obłędny, pierwszy od 10 lat męski zapach znanego projektanta. Śmiały flakon, świetne energetyczne akordy, a w kontrowersyjnej reklamie - sam, nagi, Marc Jacobs.
Prowokujący, uwodzicielski, kuszący, charyzmatyczny, młodzieńczy, urzekający, energetyczny - tak o tym zapachu mówią twórcy. Naszym zdaniem, nic dodać, nic ująć!
Dlaczego Bang? „Lubię dźwięk słowa „Bang”, oznacza coś zakończonego, zrobionego, koniec jakieś historii... jakiś komplet, finał. Po prostu któregoś dnia przyszło mi to do głowy... jest w tym haśle jakaś niewidzialna siła, moc” - tak mówi o swoim wyborze Marc Jacobs. Podobają się nam i energetyczna nazwa, i odważny, wręcz awangardowy flakon z czarnego szkła i błyszczącego metalu.
Kompozycję otwiera eksplozja trzech rodzajów pieprzu: czarnego, różowego i białego. To niezwykłe połączenie jest perfekcyjnie dopracowaną, intrygującą męską nutą na specjalne życzenie Marca Jacobsa. Serce i baza zapachu zostały otulone męskimi nutami drzewnymi, które dodają mu przyjemnego ciepła. Aromatyczny olejek elemi połączony z wetiwerem, białym mchem oraz paczulą nadaje zapachowi zmysłowości.
Po raz pierwszy w historii Marc Jacobs sygnuje perfumy nie tylko własnym nazwiskiem, ale również ciałem. Pokazuje swoją prowokacyjną naturę podczas odważnej sesji zdjęciowej – leżąc na łóżku zrobionym z błyszczącej folii, przykryty jedynie dużym flakonem zapachu Bang. Sesję zrealizował fotograf Juergen Teller.
Ten zapach polubią na pewno fashioniści i odważni faceci, lubiący oryginalność. Choć, z drugiej strony, ma w sobie tyle męskiego uroku, że może nawet zapachowi tradycjonaliści się do niego przekonają?
W trakcie przygotowań do zdjęć i sama reklama.