MARCELINA ZAWADZKA I MAŁGOSIA SMELCERZ W OGNIU BEAUTY PYTAŃ!

MARCELINA ZAWADZKA I MAŁGOSIA SMELCERZ W OGNIU BEAUTY PYTAŃ!

1956
0
PODZIEL SIĘ
my

Dlaczego nowe pomadki Bell HypoAllergenic noszą nazwy miast, jakie kosmetyki przepiękna Marcelina Zawadzka zabrałaby na bezludną wyspę, co to jest draping i jakie 3 trendy w makijażu będą obowiązywały na wiosnę? Pytam naszą ulubioną prezenterkę TV oraz Jej makijażystkę, Małgosię Smelcerz.

Co Cię zainspirowało do stworzenia kolekcji? Do takich kolorów, looków, miast?

Marcelina: Ja uwielbiam podróże! To bardzo ważna część mojego życia, która jest z jednej strony przyjemnością, a z drugiej odskocznią od pracy. Dlatego nawet jak mam tylko 2-3 dni wolnego, to podróżuję – niekoniecznie daleko, choćby po Polsce. Po prostu uciekam z Warszawy. A że jestem po kosmetologii…

Jesteś po kosmetologii? Tego nie wiedziałam…

Marcelina: Tak tak, skończyłam kosmetologię i nie ukrywam, że chciałam zawsze stworzyć coś swojego. A że zaprzyjaźniłam się z marką Bell, nadarzyła się świetna okazja, by połączyć moją pasję do podróży z miłością do dobrych kosmetyków. Zainspirowały mnie także kobiety, które w każdym kraju, na każdym kontynencie są inne. I te suche pomadki odzwierciedlają te miejsca i ich charakter.

Podkreśliłaś słowo suche?

Marcelina: To jest coś, co mega polubiłam już… rok temu? Dwa? Małgosiu, kiedy?

Małgosia: Nawet nie wiem czy nie więcej?

Marcelina: I spytałam firmę Bell, czy nie miałaby ochoty (i możliwości) wprowadzić do swojej oferty też takiej linii. Powiedzieli, że tak, że bardzo chętnie, bo chcą iść z duchem czasu i widzą, że kobiety coraz częściej sięgają właśnie po tego typu pomadki. A ja osobiście wolę suche matowe pomadki niż te z błyskiem. No i są częścią mojej autorskiej linii!

A powiedz skąd akurat takie miasta? Las Vegas, Sydney, Florencja? Byłaś w każdym z tych miejsc i to są takie wspomnienia, które chcesz przemycić na co dzień?

Marcelina: Dokładnie, właśnie odpowiedziałaś sama na to moje pytanie (śmiech). To są miejsca, w których byłam, które super wspominam, z którymi mam związane jakieś historie, np. w Las Vegas byłam klika razy, ale na pewno najwięcej wspomnień mam związanych z konkursem Miss Universe.  I wierz mi, że do tego miasta pasuje cała paleta kolorów! Natomiast np. w San Francisco byłam pierwszy raz w tamtym roku – to cudowne, wyjątkowe miejsce. Takie trochę połączenie Stanów i Hiszpanii, klimat Barcelony na innym kontynencie.

Wróćmy jeszcze do tego, że jesteś po kosmetologii. Do czego w pielęgnacji swojej skóry przykładasz największą uwagę? W końcu jesteś bardzo często malowana, więc skóra musi – mówiąc kolokwialnie – wiele Ci wybaczyć?

Marcelina: Nie wychodzę z domu bez kremu! Jak gdzieś „zmywam się” po jakiejś sesji i nie ma kremu do twarzy, to proszę chociaż o krem do rąk, żeby tę skórę choć lekko nawilżyć i zatrzymać okluzję. Dla mnie generalnie pielęgnacja to podstawa, zwłaszcza nawilżenie i odżywienie skóry, dlatego np. na noc często nakładam apteczny krem Dermosan. Zwykły tłusty krem i do tego czasami jakiś aktywniejszy pod spód. A jeśli chodzi o makijaż kolorowy, to moim numerem jeden jest tusz do rzęs.

A jakbyś miała wylądować na bezludnej wyspie z jednym kosmetykiem, to co by to było? Szminka, tusz do rzęs, podkład?

Marcelina: Z kolorowych? Z pewnością tusz do rzęs.

A propos tych matowych pomadek. Małgosiu, jak je dobierać? Do czego? Do koloru włosów, do cery, do oprawy oczu? Jak wybrać najlepszy dla siebie kolor?

Małgosia: Jeśli chodzi o te ciemne kolory pomadek, to na pewno bym ich nie polecała tym paniom, które nie są posiadaczkami wydatnych warg, ponieważ musimy pamiętać, że mat pomniejsza usta. Dla nich lepsze będą kolory naturalne, cieliste z palety nude. Ponadto warto nad górną wargę, na łuk Kupidyna wklepać jasny perłowy cień, wtedy odbije on światło i będziemy wyglądać naprawdę bosko!  Ale jeśli mamy usta w rozmiarze L czy XL, możemy sięgać po każdy odcień. Pełne usta w czerwonym macie wyglądają po prostu obłędnie!

bell backstageA zdradzisz nam trzy triki makijażowe na wiosnę, o których każda z nas powinna pamiętać?

Małgosia: Najsilniejszy trend, to rozświetlacz. Ostatnio ktoś mnie spytał, czy myślę że rozświetlacz wyjdzie z mody i odpowiedziałam, że nie. Kiedyś rzeczywiście stawiano na totalnie matową skórę, ale dziś żaden makijażysta nie wyobraża sobie pracy bez produkty rozświetlającego, ponieważ pełni on kilka funkcji: nadaje twarzy kształt (świetnie się nim modeluje rysy) i odświeża, jak jesteśmy niewyspane. Nawet wczoraj rozmawiałyśmy z Marceliną, że wystarczy wklepać odrobinę rozświetlającego/mieniącego się cienia na środek powieki i od razu wyglądamy, jakbyśmy spokojnie przespały całą noc. Drugi trend, który bardzo mocno widać było jeszcze niedawno na pokazach mody to brwi – mocne, ciemne, naturalne, tzw, brwi instagramowe (śmiech). W tej chwili nadal on obowiązuje, ale w lekko zmienionej formie, a mianowicie mowa o Feathered brows. Ta technika polega na tym, że nie ryzujemy jednej ciągłej linii, tylko szkicujemy naturalny kształt, poprzez dorysowywanie takich jakby igiełek między naturalnymi włoskami. W efekcie brew robi się… pierzasta 😉

Marcelina: O, ja tak lubię! Takie brwi wyczesane do góry!

Małgosia: Taka wyczesana do góry brew to powrót do lat ’90 – Aniołki Charliego, te klimaty.  No i trzeci trend – bardzo mocny dominujący wręcz, obecny na pokazach Kenzo czy u Rihanny czy Marca jacobsa to draping, czyli modelowanie twarzy różem. W końcu mamy wiosnę, więc możemy zrezygnować z mocnego konturowania i odświeżyć naszą buzię pomarańczą, morelą czy różem. Taki róż można także nałożyć na powiekę i w ten sposób jeden kosmetyk, parę minut i jesteśmy gotowe na podbój świata i słoneczne promienie 🙂

A jeśli miałybyśmy wybrać jeden kolor pomadki, taki absolutny must-have do torebki, to po jaki odcień mamy wyciągnąć rękę? Nude, czerwień, róż?

Małgosia? Jeden? tylko jeden? No OK 😉 W takim razie nude, ale w kierunku moreli!