jestem weteranem farbowan w domu.opowiem jak to ze mna bywa

pierwszy raz zafarbowalam sie na rudo w wieku trzynastu lat-henna.to dobra farba,pamietam ze mi sie podobal efekt i stan kudelkow-z natury jestem nudna szatynka,bleee.
farbowalam sie<na rudo> garnierem naturals,tym 100% kolor- wychodzily wlosy nasycone,splukiwaly sie w normie
po przygodach z rudoscia zamarzyl mi sie blond

to byl jedyny raz jak z koloryzacja wlosow poszlam do fryzjera- sciaganie rudego i utlenianie brazu ktory pod nim tkwil- fryzjerka powiedziala,ze szatanski rudy sie najgorzej z wlosow sciaga,nawet z czarnym nie ma takich problemow.
potem na blond farbowalam sie juz w domu i jakos mi to wychodzilo-wlosy byly troche gumowe,ale niewypadaly garsciami.
potem zamarzyl mi sie rozowy- polozylam farbe w piance,oczywiscie sama,farbujac twarz i lapy-nie chcialo cholerstwo zejsc i ,o zrozo, szorowalam to spirytusem i CIFEM

naszczescie oprocz chropwaje cery przez kilka dni nic mi sie nie stalo-aniol stroz czuwa.
potem znowu rudy a teraz czarny. co do koloru czarnego polecam jedna farbe
palette Brillance- kolor krucza czern badz niebieska czern. ta farba jest fantastyczna-swoje kosztuje,ok 20 zl bez promocji,a potrzebuje dwoch opakowan<zeby zafarbowac wlosy i lazienke dookola>,ale wlosy po niej sa silne i blyszczace przez dlugi czas.naprawde oplaca sie kupowac te kolory tej firmy. i pewnie wszystko byloby pieknie gdyby diabel nie podkusil mnie na oszczednosc i kupno farby z sayossa

powiadam,po zadnej farbie wlosy nie lecialy mi garsciami jak po tej! nie mam ich za wiele,a po sayossowej kuracji zostalo jeszcze mniej. to badziewie i pozorna oszczednosc-kosztuje chyba z dyche,ale potem nie wiem co pomoze odzyskac wlosy-chyba ich pzreszczep albo peruka
niestety,nie potrafie uczyc sie na bledach i przy kolejnym farbowaniu zamiast kupic normalnie,jak czlowiek, brillance,ja znowu chcialam zaoszczedzic i kupilam Joanne-kolory natury. efekty moze nie tak spektakularne jak rpzy sayossie,ale wlosy pieknie wypadaja i po tej farbie-dziwne,bo jest w necie chwalona.to nie jest koniec przygody z moimi wlosami-jakos w lipcu zapragnelam miec polowe wlosow fioletowa. kupilam rozjasniacz z Delii<wazna informacja> i pianke fioeletowa. tego szitu z Delii niesywtarczylo nawet na 1/15 moich wlosow,rozjasniala byle jak,wlosy polamane,popalone-dramat. juz tu w ktoryms watku obsmarowalam ten rozjasniacz na pol strony,wiec teraz nie ebde sie produkowac. potem znowu wrocilam do czerni.
dobra,koncze juz: obecnie dwa dni temu utlenialam koncowki <tak z 15 cm> zeby polozyc pianke rozowa i niebieska.rozjasnialam joanna- duzo duzo lepszy utleniacz! polozylam roz i niebieski,rozowy pieknie chwycil,niebieskie niewiedziec czemu mniej-w efekcie mam dziwne wlosy-zaczynaja sie od czarnego,przechodza w rozowy,potem pomaranczaowy<wtf?!> potem fioletowy a potem trupio-niebiesko-szary. jak wyzdrowieje calosc machne na rozowo-fioletowo,twarzowe kolorki.
KONIEC
zdaje sobie sprawe,ze wiele osob nie przeczyta tych moich pierdol,wiec w telegraficznym skrocie:
-henna do farbowania: DOBRA!
-farby z garniera,wersje dla rudych i czerwonych: OKEJ!
-palette brillance,czarne,szlachetne bawry: ZNAKOMITE!!!
-joanna kolory natury, czarny bez chyba: dobre dla osob ktore nie chca miec wlosow i wybieraja efekt stopniowego ich wypadania,dla calej reszty NIEPOLECAM
-sayoss,czarny kolor: dobre dla ludzi ktorzy marza o natychmiastowej utracie polowy wlosow,cala reszta: TRZYMAJCIE SIE OD TEGO Z DALEKA!
zeby nie zapackac skory trudnymi do zmycia plamami,warto posmarowac skore tlustym kremem badz wazelina.jesli jednak sie upackamy,zmywanie plam z twarzy cifem jest baardzo zlym pomyslem.
dla zachowania kondycji moich wlosow stosuje na nie maske waxa-do tej pory nie znalazlam lepszej.warto stosowac odzywki dolaczane do opakowan farb-sa zawsze znakomite.
do domowego rozjasniania polecam Joanne.odradzam Delie.
jesli kto lubi weselsze barwy na glowie niz 'jesienny orzech' czy ' sztuczny miod' goraco polecam farby w piankach z Venity,cena 9 zl-testowalam rozowa,niebieska i fioletowa