Ja mam obecnie szefową i bardzo sobie chwalę ten układ.
Nie interesuje się za bardzo tym co robię, stanowisko mam w dużym stopniu niezależne, spokój, szefowa jest, ale jakby jej nie było,mogłaby jedynie nie śpiewać pod nosem

to już tak dla pełni szczęścia.
W poprzedniej pracy natomiast miałam dwóch szefów, dwa kompletnie odmienne charaktery,jeden flegmatyk z zamiłowaniem do siedzenia po godzinach, drugi dzikus z rozwianym włosem, spoufalający się ze wszystkimi. Miałam więc pełen przekrój zachowań męskich, od popisów kogutów na targu, przez imprezy "firmowe" po stos dziwnych komplementów, trochę za dużo emocji jak na jedną małą firmę.