PERFEKCYJNA PANI… WŁASNEGO CIAŁA!

PERFEKCYJNA PANI… WŁASNEGO CIAŁA!

827
0
PODZIEL SIĘ

rys. Zofia Sobczyńska, kobieta i uroda

Każda z nas ma jakiś codzienny rozkład zajęć „urodowych”. Jedne poświęcają na nie 10 minut dziennie, inne 2 godziny. A co, gdybyśmy chciały rzetelnie trzymać się harmonogramu-ideału, zgodnego z zaleceniami ekspertów (dermatologów, makijażystów i fryzjerów), lansowanego w prasie kobiecej i reklamach kosmetyków? Czy starczyłoby dnia na… inne przyjemności? (AK)

Co kobieta, to inne nawyki pielęgnacyjne. Ja na przykład co rano wcieram w siebie tyle kosmetyków, ile zwykle nakłada się podczas rozbudowanego zabiegu w spa, ale robię to w tempie absolutnie niemającym nic wspólnego z atmosferą relaksu. Mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku (wmasowuję nawet krem na biust i żel rozświetlający na ramiona), ale z drugiej strony gdzieś tam w tyle głowy (równie rzetelenie i ekspresowo potraktowanej kosmetykami) tli się zawsze pytanie: czy to wszystko działa? Czy się nie oszukuję, wrzucając na uda w 3 sekundy żel antycellulitowy, zamiast aplikować go – tak jak zalecono na opakowaniu – w połączeniu z 5-minutowym masażem? No dobrze, ale gdybym tak chciała robić wszystko idealnie, zajęłoby mi to chyba cały dzień. Postanowiłam to policzyć. Oto podręcznikowy plan perfekcyjnej pani własnego ciała: 

8.00-8.30: prysznic. A pod prysznicem: 

  • dokładny peeling całego ciała (co najmniej 5 minut), golenie nóg (kolejne 5 minut), naprzemienny masaż zimną i ciepłą wodą (poprawia ukrwienie skóry i mikrokrążenie, świetnie orzeźwia – znowu 5 minut),
  • mycie głowy (koniecznie dwukrotnie),
  • odżywka (pozostaje na głowie ok. 2-3 minut, ale w tym czasie możesz się golić),
  • no i fajnie byłoby jeszcze chwilę po prostu postać pod prysznicem, aby się obudzić, najlepiej myjąc się dokładnie żelem o cytrusowym, świeżym zapachu – w wersji ekologicznej chociaż 5 minut.

8.30-9.00: część pielęgnacyjna dla twarzy i ciała, czyli:

  • oczyszczanie i tonizowanie – chwila,
  • maseczka rozświetlająca lub napinająca – minimum 5 minut,
  • ewentualnie nałożenie serum, a potem kremu – koniecznie z 5-minutowym masażem twarzy,
  • krem na okolice oczu,
  • ewentualnie krem przeciwsłoneczny jako dodatkowa warstwa,
  • balsam do ciała, ale nie na wszystkie partie,
  • oddzielnie krem na biust i na cellulit (obydwa połączone z co najmniej 5-minutowym masażem), ewentualnie na brzuch,
  • jeśli chcesz się lekko opalić – aplikacja samoopalacza (będziesz musiała odczekać 5-10 minut przed włożeniem ubrania)
  • balsam rozświetlający na ramiona i nogi,
  • krem na stopy, krem do rąk, dezodorant…

Uff, wystarczy, bo…
 

9.00-9.30: robimy fryzurę, czyli:

  • nałożenie pianki lub innego środka stylizacyjnego na włosy, rozczesanie, wysuszenie bez modelowania – 10 minut,
  • z modelowaniem na szczotkę, wygładzaniem – jeśli twoje włosy się puszą – nawet do 30 minut,
  • a jeśli chcesz zakręcić włosy na wałki lub lokówkę – jeszcze dłużej!

9.30-10.00 (a nawet do 10.30): make-up godny ręki mistrza makijażu, tj.:

  • baza pod podkład, podkład, korektor, ewentualnie puder i róż – jeśli masz cerę problematyczną, wymagającą kamuflażu, samo perfekcyjne wykończenie cery zajmie ci pewnie dobre 20 minut,
  • cienie – zgodnie z zasadami, mieszamy 3 odcienie, najjaśniejszy w wewnętrznym kąciku, najciemniejszy w zewnętrznym, cienka kreska wzdłuż brwi, mocno wytuszowane rzęsy i wyregulowane oraz podkreślone brwi – co najmniej 10 minut,
  • szminka lub błuszczyk – to już najmniejszy problem, do 5 minut (chyba że wcześniej chcesz zrobić ustom kurację z peelingiem i wazeliną lub balsamem odżywczym – nałóż go na 10 minut),
  • malowanie paznokci – choćby nałożenie bezbarwnej odżywki potrwa znowu ok. 5 minut, kolorowego lakieru – nawet 15 minut (ze schnięciem),

I na koniec porządki w torebkowej kosmetyczce – dobre 10 minut (prawdopodobnie więcej czasu zajmie ci zastanawianie się, co do niej włożyć, niż samo pakowanie).

Poprawki w ciągu dnia – co najmniej godzina, w tym m.in.:

  • odświeżenie fryzury – 3 razy,
  • odświeżenie cery – zastosowanie bibułek wchłaniających nadmiar sebum i dopiero potem przypudrowanie – minimum 3 razy,
  • poprawianie makijażu ust – co najmniej 5 razy,
  • dosztukowanie odpryśniętego lakieru na paznokciach – 5 minut,
  • prysznic i szybki makijaż po siłowni (tylko po to, aby wrócić „bezpiecznie” do domu) – 30 minut.

Perfekcyjne dbanie o urodę wymaga też regularnych wizyt w gabinecie:

  • zabiegi kosmetyczne na twarz lub ciało, masaże – trwają średnio 1-1,5 godziny,
  • botoks, peeling itp. u dermatologa – ok. 15-30 minut.

Jeśli nie byłaś w gabinecie, zaraz po przyjściu do domu czeka cię…

18.00-18.15: dokładny demakijaż i nałożenie kremu (tak zalecają dermatolodzy – aby skóra jak najszybciej odetchnęła).

A jeszcze lepiej przed kremem aplkacja maseczki łagodzącej lub nawilżającej (plus 10 minut).

Na tym się jednak nie kończy, bo przecież do nocy jeszcze sporo czasu i prawdziwa uczta dopiero przed tobą.

rys. Zofia Sobczyńska, kobieta i uroda

21.00-22.30: wieczorny seans łazienkowy. A podczas niego:

  • demakijaż raz jeszcze – 10 minut,
  • kąpiel – 15-30 minut,
  • nałożenie na włosy maski regeneracyjnej (bo pod wpływem ciepła lepiej wchłaniają się jej składniki) – 10 minut,
  • peeling solny lub cukrowy (bo jego składniki tworzą w kąpieli rodzaj odżywczej kołderki na skórze) – dodatkowe 10 minut,
  • masaż twarzy (działa przeciwzmarszczkowo) i nałożenie serum na noc – i kolejne 10 minut,
  • kremy: na twarz, pod oczy, na szyję i dekolt (najlepiej nakładane ruchami masującymi, aby zwiększyć ich skuteczność) – 10 minut
  • balsamy do ciała (nie jeden, a kilka, w tym np. antycellulitowy, na brzuch i na piersi – oczywiście znowu z „uczciwym” masażem) – minimum 15 minut,
  • szczotkowanie i suszenie włosów – 10 minut…

Zapomniałam o czymś?

Nawet jeśli, podsumowując, wychodzi jakieś… 7 godzin przed lustrem! W takim wydaniu dbanie o urodę zaczyna przypominać… torturę, przynajmniej dla mnie. Poza tym musiałabym wtedy pracować na 1/2 etatu, a z rodziną i  przyjaciółkami urządzać sobie spotkania przed lustrem;-)

Mania smarowania w wersji minimum

Mimo że sama od lat piszę o kosmetykach i naprawdę uwielbiam je stosować i testować, namawiam was do trzymania się planu „zdroworozsądkowego”. Mam też parę zasad i sposobów, które pozwalają zaoszczędzić czas. Oto one:

  • Im mniej, tym lepiej – nie musisz codziennie mieć superwymodelowanej fryzury (dobre cięcie to podstawa tego, aby włosy same się układały),
  • Idealne są fryzury ugniatane palcami (to mniej czasochłonne niż modelowanie na szczotkę) oraz suszone od dołu (najlepiej suszarką z dyfuzorem) – świetny sposób na dodanie fryzurze objętości,
  • Postaw na jeden element w make-upie – nie musisz perefekcyjnie malować oczu, wystarczy, że zrobisz to z ustami (np. nadając im soczyście czerwony kolor) – i tak zrobisz wrażenie,
  • Zamiast żmudnego wklepywania balsamów, nałóż na ciało suchy olejek – uealstyczni skórę, a twoje ciało będzie po nim pachniało jak po wizycie w spa,
  • Staraj się łączyć kilka czynności, np. nałóż maskę na włosy, a zaraz potem na twarz (i tę zmywasz w pierwszej kolejności),
  • Albo kosmetyki stosuj wybiórczo, np. rano zawsze krem na piersi, wieczorem na cellulit (z masażem!),
  • Rób regularnie manikiur – wtedy nawet niepomalowane paznokcie (lub maźnięte tylko szybkoschnącą bezbarwną odżywką) będą wyglądać super.

I jeszcze jedno na koniec – moim zdaniem nawet szybko nakładane kosmetyki często mają sens (mój rekord – prysznic z myciem głowy, suszenie włosów, wykremowanie każdej części ciała i pełen make-up – w 15 minut). Sprawiają, że czujemy się po prostu piękniejsze i bardziej zadbane, a to już połowa sukcesu!